-
Re: Jak nie sprzedac samochodu? | Tomasz Nowicki <tipsybrown@spamhole.com>
tio powiada w dniu 2006-08-02 19:40:
> 95% umow nie posiada punktu ani o przebiegu ani o stanie licznika.
I co z tego? Te, które ja zawierałem, miały.
> Zreszta jak pisalem za takie oszustwo kara jest znikoma. Ponieważ nie
Podobnie jak do niedawna za jazdę po pijanemu.
> sposob obliczyć strat jakie poniosl kupujący oszukany wskazaniem
Jak nie sposób? Należy ustalić rzeczywistą wartość pojazdu i odjąć od
rynkowej wartości pojazdu o przebiegu wskazywanym przez licznik. Minuta
roboty z eurotaxem.
> ich wcale. Zreszta udowodnić poprzedniemu wlascicielowi ze to on
> wlasnie cofał , jesli nie byl on pierwszym wlascicielem to juz nielada
> wyczyn.
Żaden wyczyn, należałoby tylko wykonać normalną pracę dochodzeniową - ja
wiem, że wpojedynczym wypadku ma to nikłe uzasadnienie, ale to samo
można powiedzieć o złodziejach radioodbiorników samochodowych, a jednak
jakoś tam się ich ściga.
> Straszenie handlarzy policją w tym wypadku jest troche smieszne.
Może, ale do czasu. Jeśli policja trafi na warsztat hurtowo
przekręcający liczniki, to jest dla bingo. Poza tym obowiązuje stara
policyjna zasada - warto ścigać drobne przestępstwa, bo bardzo często
popełniają je poważni przestępcy, poszukiwani za grubsze sprawy. Kiedy
np. nowojorska policja zaczęła dokładnie kontrolować właścicieli
nieprawidłowo zaparkowanych aut, złapała sporą ilość ukrywających się
przestępców - dużo roboty, ale i spory efekt. W naszym wypadku
wystarczyłoby kilka nagłośnionych wyroków i spora część sprzedawców
stwierdziłaby, że przekręcanie jest nieopłacalne
T.
-
Re: Jak nie sprzedac samochodu? | "maro" <ddx@op.pl>
Użytkownik "Robert Rędziak (prawdziwego adresu szukaj w sygnaturce)"
napisał w wiadomości
news:slrned1ebe.pop.spam_goes_here@lazarus.wkurw.org...
> On Wed, 2 Aug 2006 16:32:18 +0200, maro wrote:
>
>>> Jak to jest uszczelka za pięć dych, to czemu handlarz nie
>>> wymienił?
>>
>> Bo mu sie nie chcialo/ma wazniejsze rzeczy na glowie.
>
> A może pod uszczelką za pięć dych jest coś za dwadzieścia razy
> tyle i też domaga się wymiany?
A moze w kilkunastoletnim samochodzie coś jeszcze jest do wymiany? Napewno,
dlatego kosztuje 7k. W salonowym za 100k nie powinno byc nic do wymiany,
nawet uszczelka.
pzdr
maro
-
Re: Jak nie sprzedac samochodu? | "maro" <ddx@op.pl>
Użytkownik "DoQ" napisał w wiadomości
news:eaqhq2$16c$1@inews.gazeta.pl...
> To po co sprzedaje trupy po 7k jak to zaden dochod dla niego?
> Pewnie go zaciagnal z zachodu po to aby tu kogos uszczesliwic..
Nie zaden, tylko maly.
> jeszcze do tego doplacil, a glupi Polaczek chce tylko sprawdzic czy nie
> kupuje kota w worku.
A ktos mu broni sprawdzic? Taki problem wziasc kogos kto sie zna na miejsce?
Za mala jest wartosc tego auta, szczegolnie w porownaniu do nowego tej
marki, na takie ceregiele. Gdyby kolega ogladal to auto na oczy, a nie przez
telefon i powiedzial: "kupuje ale jedzmy na przeglad" (zwykly bez
wydziwiania i w okolicy), a sprzedajacy sie nie zgodzil, to wtedy byloby to
IMHO dziwne, ale w tym przypadku rozumiem sprzedawce. A kolega sie dodatkowo
nie targowal przez telefon? - nie widzac nawet auta :)
pzdr
maro
-
Re: Jak nie sprzedac samochodu? | "tio" <tomjey@wp.pl>
> > Zreszta jak pisalem za takie oszustwo kara jest znikoma. Ponieważ nie
>
> Podobnie jak do niedawna za jazdę po pijanemu.
porownujesz narażanie czyjegos zycia do oszustwa na kilkaset zlotych
czesto nie do udowodnienia?
> Jak nie sposób? Należy ustalić rzeczywistą wartość pojazdu i odjąć od
> rynkowej wartości pojazdu o przebiegu wskazywanym przez licznik. Minuta
> roboty z eurotaxem.
wedlug ciebie wskazanie licznika jest wylacznym wyznacznikiem wartosci
auta z danego rocznika? Mialem auto z przebiegiem 300tys ktore byly
wiecej warte niz niektore ze 100tys na cyferblacie.
> > ich wcale. Zreszta udowodnić poprzedniemu wlascicielowi ze to on
> > wlasnie cofał , jesli nie byl on pierwszym wlascicielem to juz nielada
> > wyczyn.
>
> Żaden wyczyn, należałoby tylko wykonać normalną pracę dochodzeniową - ja
> wiem, że wpojedynczym wypadku ma to nikłe uzasadnienie, ale to samo
> można powiedzieć o złodziejach radioodbiorników samochodowych, a jednak
> jakoś tam się ich ściga.
i myslisz ze poprzedniemu wlascicielowi bedzie sie chcialo chodzic po
sądach i zeznawac ile jego auto mialo przejechane zanim sprzedal je
handlarzowi? on powie ze nie on cofnał a hadlarz powie ze poprzednik i
jak mu udowodnisz kto ma racje ?
Przebieg na fakturze wpisują jedynie firmy żeby miec spokoj w
pozniejszym czasie.
> > Straszenie handlarzy policją w tym wypadku jest troche smieszne.
>
> Może, ale do czasu. Jeśli policja trafi na warsztat hurtowo
> przekręcający liczniki, to jest dla bingo.
Korekcja wskazan liczników jest legalna. Zreszta ogloszenia i reklamy
takich uslug znajdziesz w kazdej wiekszej gazecie.
>Poza tym obowiązuje stara
> policyjna zasada - warto ścigać drobne przestępstwa, bo bardzo często
> popełniają je poważni przestępcy, poszukiwani za grubsze sprawy. Kiedy
> np. nowojorska policja zaczęła dokładnie kontrolować właścicieli
> nieprawidłowo zaparkowanych aut, złapała sporą ilość ukrywających się
> przestępców - dużo roboty, ale i spory efekt.
Scigajac ludzi cofajacych liczniki raczej nie zlapie ukrywających sie
przestepcow ;)
> W naszym wypadku
> wystarczyłoby kilka nagłośnionych wyroków i spora część sprzedawców
> stwierdziłaby, że przekręcanie jest nieopłacalne
glosne wyroki w sprawach o oszustwo na kilkaset zlotych ???
chyba tylko emeryci mają czas na branie adwokatów, tracenie nerwow na
salach sądowych.
Auto trzeba ogladać przy zakupie, przejechac sie, a nie patrzeć co
pokazują cyferki.
srednia wartosc uzywanego auta to okolo 10tys. Jesli ktos cofnal
licznik powiedzmy o polowe to wartosc auta wzrosla max o tysiac zlotych
a i tak zawyzylem sporo.
Zresztą cofać licznik moze sobie kazdy ile chce, a udowodnij mu ze
nie powiadomił cie o cofaniu przy zakupie? Sąd w takich sprawach nie
powoluje dziesiatkow swiadkow i nie bada doglebnie sprawy- zbyt niska
szkodliwosc czynu. Mozesz sie sądzic cywilnie, moze wygrasz roznice
ceny od handlarza po paru miesiach (latach ) tylko czy to ma sens ??
Handlarz nawet jak raz dostanie grzywną to odrobi sobie to z
nawiązką na pozostalych stu autach ktorym "skorygowal" przebiegi.
-
Re: Jak nie sprzedac samochodu? | "DoQ" <pawel.doq@gmail.com>
Użytkownik "maro" napisał w wiadomości
news:ear2f7$oft$1@news.onet.pl...
>
>
> A ktos mu broni sprawdzic? Taki problem wziasc kogos kto sie zna na
> miejsce?
Tak i taki "ten" dmuchnie w sprezarke i sprawdzi czy sie dobrze kreci nie?
> IMHO dziwne, ale w tym przypadku rozumiem sprzedawce. A kolega sie
> dodatkowo nie targowal przez telefon? - nie widzac nawet auta :)
A widziales targowanie w dialogu ktory wkleilem?
Nie chcial pojechac pare przecznic dalej do warsztatu to niech spada burek i
tyle - jak chcesz mozesz u niego kupic - POLECAM ;)
--
Pozdrawiam
Paweł
Chrysler Stratus SGI