Dyskusje / Re: Kuriozum na A4 - Bareja rechocze w grobie

  • Re: Kuriozum na A4 - Bareja rechocze w grobie | Gabriel'Varius' <gglab@USUN.TO.Z.ADRESU.poczta.onet.pl>
    Użytkownik dobrov napisał:

    > witam
    > Zawsze się zastanawiałem co dzieje się w przypadku kiedy przykładowo
    > delikwent podjeżdża do bramki i okazuje się że nie ma przy sobie
    > pieniędzy. Rozsądek mi podpowiadał, że pewnie puszczają go gdzieś bokiem
    > żeby zawrócił skąd przyjechał i tyle. Skoro przejeżdża tamtędy
    > kilkadziesiąt tysięcy samochodów dziennie to na taką okoliczność pewnie
    > mają elegancko i sprawnie opanowaną.
    > Nic bardziej mylnego - przekonałem się dzisiaj. Żona mimo moich bardzo
    > poważnych podejrzeń
    > (nigdy nie wierz kobiecie w sprawie wyboru drogi!) pomyliła się co do
    > zjazdu. Dojechałem do bramek.
    > Chwilę przed bramkami jest elegancka dziura, gdzie można swobodnie
    > zakręcić ale przy niej widnieje
    > zakaz zawracania. Przez moment się wahałem - wygrała wiara w rozsądek.
    > Wprawdzie pieniądze miałem ale chciałem przetestować jak elegancko
    > profesjonaliści od autostrad taką sprawę załatwiają.
    > Pani w okienku powiedziała że nic nie poradzi - zawracania nie ma -
    > muszę zapłacić, wjechać,
    > zawrócić na wiadukcie 11km dalej a potem zapłacić znowu przy wyjeździe.
    > W przeciwnym razie ona
    > musi zamknąć bramkę i zadzwonić po ochronę.
    I przez takiego delikwenta jak ty stalem ostatnio na obwodnicy KRK okolo
    25min(korek powsatl w 3-4 min). Jeden nie mial kasy i nie mial czym
    zaplacic a kolejny w zagranicznnej ciezarowce chial zaplacic ale karta i
    musial sie przebic przez 4 zastawione pasy do bramki gdzie przyjmuja
    platnosci karta - paranoja :-) To tylko w Polsce tak moze byc, zeby
    firma nie umiala zebrac kasy za swoj pseudo produkt/uslugi :-)
    pozdrawiam

    --
    ----------> www.varius.jawnet.pl/fotki <----------
    Mówić prawdę i umieć prawdą żyć - oto rzecz wielkiej wagi.
    Oskar Wilde

  • Re: Kuriozum na A4 - Bareja rechocze w grobie | dobrov <dobrov0@interia.pl>
    J.F. pisze:
    > On Tue, 28 Jul 2009 21:44:59 +0200, dobrov wrote:
    >> Po drodze pan ochroniarz poinstruował
    >> mnie, że trzeba było nie patrzeć tylko walić przed bramkami na zakazie. Kierownik nie chciał o
    >> niczym słyszeć. On mi nie da zawrócić, ja go rzekomo namawiam do łamania prawa.
    >
    > Bylo go zastrzelic: prosze o pisemna deklaracje ze autostrada jest
    > przejezdna, bez utrudnien, bo jak nie, to nie zamierzasz jechac i
    > placic :-)

    Problem w tym, że ja jestem słaby w takich improwizowanych konfrontacjach.
    Naprawdę bardzo zazdroszczę ludziom posiadającym taki talent a zwłaszcza tym,
    którzy jeszcze posiadają rozległą wiedzę prawnicza.

    >> Jego nie
    >> poinformowałem, że mam pieniądze - specjalnie rżąnąłem, że ich nie mam. Wyłożyłem konstatację, że w
    >> tej sytuacji pozostaje mi zostawić samochód przed bramką i pójść do domu 20km poboczem autostrady,
    >> co jest bardziej absurdalne niż najlepsze numery z Barei. Był niewzruszony. PRL to widać jego
    >> klimat. Wiedziałem, że nie mogę tego zrobić, bo jechałem z ciężarną żoną. Sam może bym się
    >> zdecydował a potem opowiedział wszystko w jakimś TVN-ie i jeszcze może na tym zarobił :) Facet dodał
    >> jeszcze, że jak mu zostawię samochód, to on wezwie policję i zabulę 200 za blokowanie bramki.
    >
    > Zaraz .. to co on w zasadzie proponuje ?

    O to chodzi, że NIC! Biurokrata może cię zgnoić - twój los go nie obchodzi. O
    takich historiach jak absurdalność sytuacji, niewspółmiernosć kary do winy nie
    warto jak widać dyskutować, bo on jest jak drewniany koł - bez żadnej refleksji.
    A teoretycznie mógł mi pozwolić przejechać przez nawrotkę za bramką i puścić
    wolno przez bramkę po drugiej stronie. Ale do tego niestety porzebna jest dobra
    wola. Może gdybym faktycznie nie miał pieniędzy, padł na kolana i zalał się
    łzami to by się zlitował - ale to raczej nie jest normalne, żeby się upokarzać
    przed biurokratą.

    > Nie martw sie - we Wloszech jest podobnie.
    > No ale tam komunisci tez dlugo rzadzili :-)

    No marna to pociecha :)

  • Re: Kuriozum na A4 - Bareja rechocze w grobie | "CeSaR" <adres@mail.com>
    > I co zrobi kierowca ? Kierowca nie jest tutaj strona. On ma za zadanie
    > prowadzic pojazd. W momencie wejscia do autobusu zawierasz umowe na
    > przewoz. Tak samo jak w momencie przekroczenia bramek na autostradzie
    > zawierasz umowe o korzystanie z drogi o ograniczonej dostepnosci.
    > Trudno to zrozumiec ?

    Ależ pier...isz jak potłuczony. W całym swoim życiu tak się kierujesz tymi
    stronami, prawami i wogóle? "Ruki pa szwam"?? 10 przykazań rozumiem to dla
    Ciebie chleb powszedni i nigdy w życiu nawet na pół kroku? Bo prawo to prawo
    a elastyczność jest dla mięczaków?

    C

  • Re: Kuriozum na A4 - Bareja rechocze w grobie | dobrov <dobrov0@interia.pl>
    Adam Płaszczyca pisze:

    > Sam tak miałem, skończyło się na policji. Ja tam staję się bardzo
    > przepisowy, kiedy napotykam na debilizm. A na autostradzie nei wolno mi z
    > auta wysiąść, cofać tez się nie...
    > Dopiero jak uprawniona osoba (policjant kierujący ruchem) nakaże, to mogę.

    Podziwiam upór i odwagę - to mnie mobilizuje, żeby się doskonalić :)
    Czym się twoja historia dokładnie skończyła? Możesz opisać w kilku zdaniach?


  • Re: Kuriozum na A4 - Bareja rechocze w grobie | dobrov <dobrov0@interia.pl>
    Paweł pisze:
    > Użytkownik "dobrov" napisał w wiadomości
    > news:h4njbc$nfr$1@news.interia.pl...
    >> witam
    >> Zawsze się zastanawiałem co dzieje się w przypadku kiedy przykładowo
    >> delikwent podjeżdża do bramki i okazuje się że nie ma przy sobie
    >> pieniędzy.
    >
    > To jeszcze nic.
    > Mnie zdarzyło się ominąć ostatni zjazd przed Kołbaskowem w okresie przed
    > wejściem do strefy Schengen.
    > Na granicy nie było żadnej możliwości zawrotki. Kompletne bezradność.
    > Jedyną możliwością było odprawienie się i zawrócenie w Niemczech
    > kilkanaście kilometrów za granicą.
    > Pieniądze wprawdzie miałem, ale nie miałem paszportu ani dowodu.

    Był taki film z Tomem Hanksem o człowieku który mieszkał na lotnisku.
    To żadna fikcja - to jak widać nasza absurdalna rzeczywistość.
    Jak się skończyła twoja historia?
    Rodzina wiozła ci paszport?

  4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14  

Podobne