-
Kuriozum na A4 - Bareja rechocze w grobie | dobrov <dobrov0@interia.pl>
witam
Zawsze się zastanawiałem co dzieje się w przypadku kiedy przykładowo delikwent podjeżdża do bramki i
okazuje się że nie ma przy sobie pieniędzy. Rozsądek mi podpowiadał, że pewnie puszczają go gdzieś
bokiem żeby zawrócił skąd przyjechał i tyle. Skoro przejeżdża tamtędy kilkadziesiąt tysięcy
samochodów dziennie to na taką okoliczność pewnie mają elegancko i sprawnie opanowaną.
Nic bardziej mylnego - przekonałem się dzisiaj. Żona mimo moich bardzo poważnych podejrzeń
(nigdy nie wierz kobiecie w sprawie wyboru drogi!) pomyliła się co do zjazdu. Dojechałem do bramek.
Chwilę przed bramkami jest elegancka dziura, gdzie można swobodnie zakręcić ale przy niej widnieje
zakaz zawracania. Przez moment się wahałem - wygrała wiara w rozsądek. Wprawdzie pieniądze miałem
ale chciałem przetestować jak elegancko profesjonaliści od autostrad taką sprawę załatwiają.
Pani w okienku powiedziała że nic nie poradzi - zawracania nie ma - muszę zapłacić, wjechać,
zawrócić na wiadukcie 11km dalej a potem zapłacić znowu przy wyjeździe. W przeciwnym razie ona
musi zamknąć bramkę i zadzwonić po ochronę. "To poproszę" - odpowiedziałem. Przyszedł pan z ochrony
i oddaliliśmy się w stronę biura. Samochód został przy bramce. Po drodze pan ochroniarz poinstruował
mnie, że trzeba było nie patrzeć tylko walić przed bramkami na zakazie. Kierownik nie chciał o
niczym słyszeć. On mi nie da zawrócić, ja go rzekomo namawiam do łamania prawa. Jego nie
poinformowałem, że mam pieniądze - specjalnie rżąnąłem, że ich nie mam. Wyłożyłem konstatację, że w
tej sytuacji pozostaje mi zostawić samochód przed bramką i pójść do domu 20km poboczem autostrady,
co jest bardziej absurdalne niż najlepsze numery z Barei. Był niewzruszony. PRL to widać jego
klimat. Wiedziałem, że nie mogę tego zrobić, bo jechałem z ciężarną żoną. Sam może bym się
zdecydował a potem opowiedział wszystko w jakimś TVN-ie i jeszcze może na tym zarobił :) Facet dodał
jeszcze, że jak mu zostawię samochód, to on wezwie policję i zabulę 200 za blokowanie bramki. Na tym
odpuściłem. Rzuciłem jeszcze, że będzie z tego niezły artykuł. Może i będzie - jak mi nie przejdzie
do weekendu ochota do walki z absurdami.
Piszę to wszystko nie po to, żeby się żalić straconymi 6.50zł. To pryszcz. Stracone pół godziny
to też pryszcz. Doszedłem po prostu do wniosku, że trzeba obnażać absurdy, bo aby zatriumfowało
zło wystarczy bierność ludzi dobrych (jak powiedział Emanuel Burke). Dopóki takie oczywiste sprawy
będą problemem a najlepszym rozwiązaniem będzie łamanie prawa dopóty będziemy żyć nie
w cywilizowanym kraju a w postkumunistycznym Barejowskim burdelu.
Przemyślcie to sobie :)
P.S.
Po fakcie zacząłem się zastanawiać, czy takie aresztowanie pojazdu nie podpada pod zabór mienia.
Szkoda, że nie jestem prawnikiem - oni chyba w tym naszym bajzlu mają się najlepiej.
-
Re: Kuriozum na A4 - Bareja rechocze w grobie | "h1n1" <h1n1@wp.pl>
Musiałbyś zmienić mentalność tego narodu...
Nierealne.
Gdzie cfaniactwo ciągle uważane jest za zaradność życiową, gdzie sąsiad
regularnie praktykujący w niedzielę wbiłby Ci nóż w plecy np. za nowy
samochód.
Gdzie na ulicy nie usłyszy słowa przepraszam.
Gdzie...
-
Re: Kuriozum na A4 - Bareja rechocze w grobie | "-- STOP.PL -- Marcin" <stoppl@poczta.onet.pl.wywalto>
to oni lamia prawo nazywajac to cos autostrada...
--
STOP.PL - serwis tylko dla kierowców.
Pierwszy system zliczania punktów drogowych online.
http://stop.pl
-
Re: Kuriozum na A4 - Bareja rechocze w grobie | "cztery" <raz@dwa.trzy>
> Wprawdzie pieniądze miałem ale chciałem przetestować jak elegancko
> profesjonaliści od autostrad taką sprawę załatwiają.
Zawsze zastanawiaja mnie skad sie bierze cos takiego ?
Frustracja ? Za duzo wolnego czasu ? Chec udowodnienia sobie swojej
"madrosci" ?
Po kiego takie ORMOwanie ?
-
Re: Kuriozum na A4 - Bareja rechocze w grobie | Przemek V <przemmvv@gmail.com>
On 28 Lip, 21:44, dobrov wrote:
> Dojechałem do bramek.
> Chwilę przed bramkami jest elegancka dziura, gdzie można swobodnie zakręcić ale przy niej widnieje
> zakaz zawracania. Przez moment się wahałem - wygrała wiara w rozsądek.
Gdyby wygrał rozsądek Twój a nie wiara w rozsądek cudzy to byś myknął
dziurą. Kiedyś byłem w tej samej sytuacji, potwierdzam, że dziura tam
była już w lutym i pewnie dużo wcześniej i podejrzewam, że nie bez
powodu tam jest. Ani chwili się nie zastanawiałem ;)
Zawsze zakładam, że jeśli jest ryzyko, że coś może być kretyńsko
zorganizowane to pewnie tak jest a jeśli istnieje prosta alternatywa
to trzeba z niej skorzystać.