Dyskusje / Nie-wypadek na przejsciu

  • Nie-wypadek na przejsciu | "Tomek Glowka" <st1545@o2.pl>
    Witam;
    Zdarzyla mi sie historia pasujaca do wszystkich chyba flejmow: lewy
    pas, swiatla (brak), niezatrzymanie sie kolo wypadku i piracenie oraz
    cwaniakowanie w jednym. Niestety, bylem w tej historii "bohaterem".
    Okolicznosci: wylotowa dwujedniowa droga z Warszawy. Na lewym pasie
    niezbyt zwarta kolumna osobowek jadaca ok. 105-115km/h, na prawym co
    jakis czas maruder albo ciezarowka; w zasadzie "nie oplaca sie"
    zjezdzac na prawy i przepuszczac szybszych wiec ci co chca jechac >120
    wisza na zderzakach milosnikow 105-tki. Norma ;-)
    Ja takiej jazdy nie lubie, wiec korzystam z luk na prawym pasie i jade
    mniej wiecej stale 120 - zwalniam czasem by wcisnac sie na lewy.
    Codziennie tak samo.
    Tym razem po wyprzedzeniu "wszystkich" mialem w koncu przed soba
    kawalek pustego lewego pasa - rozpedzilem sie jeszcze troche, ale
    sporo przed obszarem zabudowanym i ograniczeniem zdjalem noge z gazu i
    zaczalem zwalniac.
    Na prawym pasie, za przejsciem dla pieszych zatrzymal sie autobus. Za
    nim, ale przed przejsciem stanely ze dwa samochody. Wyobrazilem sobie
    pieszych mogacych sie pojawic na przejsciu i odruchowo zaczalem ostre
    hamowanie. W polowie wiedzialem juz _prawie_ na pewno, ze nikt przez
    jezdnie nie bedzie przechodzil i spojrzalem w lusterko - kawalek za
    mna bylo jakies Volvo, widac bylo ze hamuje ale patrzylem za krotko by
    ocenic roznice predkosci; uspokoilo mnie to, ze on mnie na pewno widzi
    (skoro hamuje) - i tu byl kluczowy moment w tej sytuacji i powod
    napisania posta.
    W tym miejscu czesto stoi policja (na przeciwnym pasie). Wg wlasnej
    oceny sytuacji na drodze i przejsciu moglem odpuscic hamowanie, ominac
    samochody i autobus i pojechac dalej. Postanowilem jednak zachowac sie
    jak na jakims egzaminie na prawo jazdy i zatrzymac sie "na wszelki
    wypadek". Na wysokosci ostatniego samochodu stojacego przed przejsciem
    mialem pelny oglad sytuacji: na pasach pusto, za mna pisk opon -
    puscilem hamulec skrecajac w miare mozliwosci w prawo i wtoczylem sie
    na przejscie. Volvo ominelo mnie zderzakiem o male milimetry, stuknelo
    prawym lusterkiem i oparlo o barierke miedzy jezdniami. Nikt ze
    swiadkow zdarzenia sie nie zatrzymal, ci co stali - ruszyli i
    pojechali dalej; sam zjechalem na prawe pobocze ok. 100m dalej i
    cofnalem.
    Straty wlasne: troche nerwow i wyrzuty sumienia, straty "sprawcy":
    mnostwo nerwow i otarty lakier (gratuluje refleksu i w sumie
    szczescia).

    Przepraszam, ze opis byl przydlugi, ale watpliwosci mam jeszcze wiecej
    - postaram sie strescic:
    - wg polskiego kodeksu wyprzedzanie z prawej strony jest dopuszczalne;
    ja bym wolal by bylo zakazane co by stanowilo silniejszy przymus do
    jechania prawym pasem
    - samochody jadace lewym pasem byly duzo wolniejsze ode mnie i
    wyprzedzilem je sporo wczesniej, w momencie rozpoczecia hamowania za
    mna powinno byc pusto
    - gosc w Volvo musial jechac tak jak ja (w sensie zmiany pasow), tylko
    ze tuz po wjechaniu na lewy pas zobaczyl przed soba swiatla stopu
    (moje) - czy to tylko pech?
    - zostalem zapytany, dlaczego hamowalem - "bo tu jest przejscie dla
    pieszych" - czy to _byl_ wystarczajacy powod?

    Wlasnie: czy zakaz omijania samochodu stojacego przed pasami dotyczy
    tylko sytuacji, gdy przepuszcza on pieszych, czy jest jest
    obligatoryjny zawsze, niezaleznie od tego czemu on stoi? Inaczej
    mowiac, czy otrzymalbym mandat gdybym nie hamowal (pieszych nie bylo,
    policja, gdyby byla, dobrze by to widzala)?

    Niezaleznie od odpowiedzi przykro mi jest, ze wpakowalem czlowieka w
    klopoty. Szczesliwie obylo sie bez ofiar w ludziach.

    pozdrawiam i z gory dziekuje za wszystkie uwagi - tomek

  • Re: Nie-wypadek na przejsciu | 'Tom N' <news@int.dyndns.org.invalid>
    Tomek Glowka w
    :

    > Wlasnie: czy zakaz omijania samochodu stojacego przed pasami dotyczy
    > tylko sytuacji, gdy przepuszcza on pieszych, czy jest jest
    > obligatoryjny zawsze, niezaleznie od tego czemu on stoi?

    3. Kierującemu pojazdem zabrania się:
    [...]
    2) omijania pojazdu, który jechał w tym samym kierunku, lecz zatrzymał się
    w celu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu;



    --
    Tomasz Nycz
    [priv-->>X-Email]

  • Re: Nie-wypadek na przejsciu | "..::||::.." <jkdfuaiohfuoe@iodhgfop.digf>
    > Niezaleznie od odpowiedzi przykro mi jest, ze wpakowalem czlowieka w
    > klopoty.

    chyba zartujesz?


  • Re: Nie-wypadek na przejsciu | J.F. <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl>
    On 2 Apr 2007 12:19:02 -0700, Tomek Glowka wrote:
    >- wg polskiego kodeksu wyprzedzanie z prawej strony jest dopuszczalne;
    >ja bym wolal by bylo zakazane co by stanowilo silniejszy przymus do
    >jechania prawym pasem

    Akurat bez znaczenia w tej sytuacji.
    Nadmierna predkosc - to byl powod :-)

    >- samochody jadace lewym pasem byly duzo wolniejsze ode mnie i
    >wyprzedzilem je sporo wczesniej, w momencie rozpoczecia hamowania za
    >mna powinno byc pusto

    Nie bardzo rozumiem - przeciez autobus stal na prawym pasie ?

    Co zreszta i tak bez znaczenia.

    >- zostalem zapytany, dlaczego hamowalem - "bo tu jest przejscie dla
    >pieszych" - czy to _byl_ wystarczajacy powod?

    >Wlasnie: czy zakaz omijania samochodu stojacego przed pasami dotyczy
    >tylko sytuacji, gdy przepuszcza on pieszych, czy jest jest
    >obligatoryjny zawsze, niezaleznie od tego czemu on stoi?

    Tylko gdy przepuszcza. Ale:
    -jak widzisz stojacy/hamujacy pojazd to nalezy sie spodziewac ze
    przepuszcza, a i widocznosc ci zaslania,

    -inny przepis nakazuje przed przejsciem _ZWOLNIC_ odpowiednio ..

    >Inaczej mowiac, czy otrzymalbym mandat gdybym nie hamowal (pieszych nie bylo,
    >policja, gdyby byla, dobrze by to widzala)?

    Ba, ale czy chcialaby to zauwazyc :-)

    J.

  • Re: Nie-wypadek na przejsciu | Tomasz Pyra <hellfire@spam.spam.spam>
    Tomek Glowka napisał(a):

    > - zostalem zapytany, dlaczego hamowalem - "bo tu jest przejscie dla
    > pieszych" - czy to _byl_ wystarczajacy powod?

    Jak najbardziej.
    Masz zakaz omijania pojazdów które stoją żeby przepuścić pieszych. A jak
    nie masz pewności że nie ma pieszych to rozsądek każe domniemywać że
    mogą tam być (chyba że jesteś Fińskim kierowcą z dowcipu).

    A gość za Tobą ma obowiązek jechać tak żeby Ci w tył nie wjechać.
    Jeżeli chcemy mówić że winna byłą prędkość, to również jedynie winna
    byłą jego prędkość - nikt go nie zmuszał do jazdy tyle co Ty.

    > Wlasnie: czy zakaz omijania samochodu stojacego przed pasami dotyczy
    > tylko sytuacji, gdy przepuszcza on pieszych, czy jest jest
    > obligatoryjny zawsze, niezaleznie od tego czemu on stoi?

    Tylko jak przepuszcza pieszych - inaczej zablokowanie jednego pasa
    skutkowałoby zablokowaniem również drugiego bo nikt nie mógłby
    przejechać obok stojącego przed przejściem :)

    > Inaczej
    > mowiac, czy otrzymalbym mandat gdybym nie hamowal (pieszych nie bylo,
    > policja, gdyby byla, dobrze by to widzala)?

    A to już zależy od uznania policjanta.
    Chociaż IMO przed sądem miałbyś spore szanse, tyle że często w takiej
    sytuacji można złapać jakiegoś piechurka na dach - widząc stojący przez
    przejściem samochód mogą się pojawić z nie wiadomo kąd.

    --
    PMS++ PJ S+ p+ M(+) W+>+++ P++:++ X(+) L++ B+ M+ Z++(+++) T- W- CB++

  1 2 3 4  

Podobne