-
nierzetelny diagnosta | "Jotte" <tjp3@wirtualna.spam.wypad.polska>
Podczas zwykłego technicznego badania okresowego pojazdu diagnosta
stwierdził usterkę. W związku z tym udałem się do warsztatu celem jej
zlikwidowania. W warsztacie stwierdzono, że usterka jest nieistotna z punktu
widzenia spełnienia przez pojazd kryteriów dopuszczenia do ruchu (a przecież
mogli na tym tylko zarobić) i że diagnosta dokonał błędnej oceny (za którą
przecież ja zapłaciłem).
W jaki sposób w takim razie formalnie zakwestionować opinię diagnosty
(chodzi mi o zasadę, kwota naprawy nie jest wielka: 300-400 zł).
Pojechać i wezwać jego szefa?
Proszę o sugestie.
--
Jotte
-
Re: nierzetelny diagnosta | rafikx <rafikxx@gazeta.pl>
Jotte pisze:
>
> W jaki sposób w takim razie formalnie zakwestionować opinię diagnosty
> (chodzi mi o zasadę, kwota naprawy nie jest wielka: 300-400 zł).
> Pojechać i wezwać jego szefa?
> Proszę o sugestie.
>
Jedź, o ile masz taka możliwość, do innej stacji diagnostycznej.
Swego czasu u mnie w ten prosty sposób w Ścierce cudownie "naprawiał"
się skład spalin :D
R.
-
Re: nierzetelny diagnosta | "Piotrek" <a@b.ru>
> W warsztacie stwierdzono, że usterka jest nieistotna z punktu widzenia
> spełnienia przez pojazd kryteriów dopuszczenia do ruchu (a przecież mogli
> na tym tylko zarobić) i że diagnosta dokonał błędnej oceny (za którą
> przecież ja zapłaciłem).
z ciekawosci co to za usterka ktora diagnosta wpisal jako istotna podstawe
do odmowy podbicia dowodu, a warsztat stwierdzil ze nie jest istotna:)
--
pzdr
piotrek
-
Re: nierzetelny diagnosta | "Jotte" <tjp3@wirtualna.spam.wypad.polska>
W wiadomości news:fpi136$d3d$1@opal.futuro.pl Piotrek pisze:
>> W warsztacie stwierdzono, że usterka jest nieistotna z punktu widzenia
>> spełnienia przez pojazd kryteriów dopuszczenia do ruchu (a przecież
>> mogli na tym tylko zarobić) i że diagnosta dokonał błędnej oceny (za
>> którą przecież ja zapłaciłem).
> z ciekawosci co to za usterka ktora diagnosta wpisal jako istotna
> podstawe do odmowy podbicia dowodu, a warsztat stwierdzil ze nie jest
> istotna:)
Jest to uszkodzenie tylnej opony na wewnętrznej bocznej powierzchni. Ma
postać płytkiego, powierzchniowego (nie narusza osnowy) rozcięcia o długości
ok. 2 cm.
Opona została przez diagnostę zakwalifikowana "do wyrzucenia"; warsztat
twierdzi, że można naprawić, ale nawet nie trzeba się w to bawić, bo
niebezpieczeństwa nie ma.
W całej sprawie mniej chodzi mi o kasę (choć wymienić musiałbym obie opony,
a pieniądze nie rosną mi same w ogródku), ale raczej o możliwość i ew.
procedurę odwołania od oceny diagnosty, w końcu to nie jest alfa i omega.
No i bo za którymś razem młotek powie mi, że w jego ocenie(!) szyba jest za
bardzo porysowana i trzeba wymienić.
--
Jotte
-
Re: nierzetelny diagnosta | "Jotte" <tjp3@wirtualna.spam.wypad.polska>
W wiadomości news:fpi0u3$cpd$1@inews.gazeta.pl rafikx
pisze:
>> W jaki sposób w takim razie formalnie zakwestionować opinię diagnosty
>> (chodzi mi o zasadę, kwota naprawy nie jest wielka: 300-400 zł).
>> Pojechać i wezwać jego szefa?
>> Proszę o sugestie.
> Jedź, o ile masz taka możliwość, do innej stacji diagnostycznej.
Mam, ale nie o to mi chodzi.
--
Jotte