-
Smutne konsekwencje wyprzedzania na pa łę. | Adam_Płaszczyca <trzypion@oldfield.spamnie.org.pl>
Witam!
Dzień wczorajszy, około godziny 17:30, DK 7, okolice miejscowości
Łączna (pomiędzy Skarżyskiem a Kielcami).
Jadę sobie w stronę Kiels, dojeżdżam do szczytu wzniesienia, przede
mną zasuwa jakieś małe BMW,a przed nim ciężarówka z przyczepą.
Prędkość jakieś 80km/h, na jezdni od szczytu wzniesienia jest ok. 200m
linia jednostronnie przerywana z naszej strony. Za wzniesieniem
ciężarówka włacza lewy kierunkowskaz i zjeżdża do osi jezdni, widać
chce zjechać na parking znajdującego się jakieś 300 metrów dalej
zajazdu 'echa leśne'. Rzucam okiem w lusterko, i zauważam, że do tyłka
dojeżdża mi dość szybko jakieś srebrne Audi. Cóż, myślę, poczeka sobie
trochę. BMW przede mną zaczyna zjeżdzać w prawo, co nie dziwi, bo
ciężarówka zaczyna przekraczać oś jezdni, więc jak wyprzedzac to z
prawej, miejsca tam jest dość. I wtedy zauważam, że Audi mnie
wyprzedza po lewej...
Dalej jak na filmie w zwolnionym tempie - Audi wyprzedza BMW,
ciężarówka zajęła już połowę lewego pasa i jest na wysokości zjazdu na
parking, Audi ma jakieś 100 metrów do zjazdu, jednak zamiast hamować
(na oko ma jakieś 100km/h, spokojnie by zdążył), zjeżdża na pobocze
chcąc wyprzedzić ciężarówkę, tylko że ta zamyka już cały pas i zaczyna
zamykać pobocze, dopiero teraz Audi zaczyna hamować ale już jest za
późno - jest już na wysokości łączenia ciężaróki z przyczepą. W końcu
Audi wali w okolice przedniego lewego koła ciężarówki, odbija się i
leci w kierunku parkingu mając na torze jazdy malowniczy głaz ca 1,5 x
1,5 x 1,5 m, na którym kończy jazdę...
Oczywiście się zatrzymuję na poboczu, awaryjne, biegnę na miejsce
zdarzenia. I zdziwwko, bo upłynęło od 'bum' może 30 sekund, a na
miejscu zastaję ekipę ratowników medycznych. Okazało się, że ekipa z
Białegostoku wracała skąś i zatrzymali się, aby na stacji obok zajazdu
zatankować. 5 ratowników ze sprzętem zajmuje się pasażerami Audi, więc
nie ma co im przeszkadzać.
Spod maski Audi leci dym, ciężko powiedzieć, czy to tylko z
chłodzenia, z aut obok biegną ludzie z gaśnicami, z dwóch TIR-ów jakie
stoją na parkingu kierowcy niosą ciężki sprzęt gaśniczy (20 kilówki),
Łapię małą gasnicę, odbezpieczam i przez szczeliny w odgiętej masce
aplikuję kilka dawek proszku. Dym trochę rzednie, ale nie znika, na
mój nos jednak to tylko chłodzenie. Próbujemy podnieść maskę, ale nie
poddaje się, więc zostawiam gaśnicę, mówię jednemu z tirmanów żeby
miał oko na sytuację i biegne do Granady po skrzynkę z narzędziami i
łom. Łom daje radę masce, odpinam klemę z akumulatora, sprawdzam czy
nie ma śladu ognia - na szczęście nie ma, więc na tym kończymy. Kajka
zgarnęła w międzyczasie z Granady trójkąt i ustawiła go kilkaset
metrów przed miejscem zdarzenia, żeby kierowcy mieli szansę spokojnie
zahamować.
W tym czasie ratownicy zdążyli wezwać straż pożarną, pogotowie i
policję.
Z Audi udaje się wyciągnąć dwie osoby - kierowcę i pasażerkę jadącą z
tyłu. Kierowca ma jedynie złamaną rękę, gorzej z pasażerką -
prawdopodobnie jechała bez pasów, ma obrażenia głowy i skarży się na
niedowład i brak czucia w nogach. Niewiesoło to wygląda.
Z przodu, na prawym siedzeniu zakleszczona jest jeszcze jedna
dziewczyna. Przytomna, ale nogi ma pokiereszowane, prawdopodobnie
obydwie golenie złamane, ratownicy podają jej tlen.
Czekamy na straż pożarną. Pierwsza dociera jednostka OSP z Łącznej
(niezły czas, jakieś 5 minut), ale nie mają oni sprzętu do cięcia
karoserii, pada hasło 'akumulator!' odpowiedź - odpięty, strażacy
sprawdzają co się pod maską dzieje, a ponieważ nic się nei dzieje, to
uznają, że lepiej zaczekać na zawodową z Kielc i Skarżyska (obydwie
jednostki jadą), bo zanim oni toporkami i łomami coś zrobią, to
zawodowi zdążą dojechać i otworzyć auto jak konserwę.
Faktycznie, ma to sens, dzięki temu ratownicy mogą się zająć ofiarami,
zaś OSP zabezpiecza miejsce wypadku i kieruje ruchem.
Pojawia się na miejscu policja, ale nie bardzo mają co robić, więc
spokojnie czekają aż ratownicy i straż skończy swoje czynności.
Korzystając z tego przestawiam Granade z pobocza na parking, co
okazuje się dobrym pomysłem, bo w chwilę później jakiś żądny sensacji
salesrep tak się zagapił na wypadek, że wjeżdża w tyłek BMW, które
stało również na poboczu przed Granadą. Gratulacje dla repa...
Przynajmniej na policję nie muszą czekać, a policja ma zajęcie ;>
Jednostki Straży z Kielc i Skarżyska przyjeżdżają niemal jednocześnie
(czas dojazdu ok 10 minut) i pokazują, że przynajmniej te pieniądze,
jakie w podatkach płacimy za tą służbę sa dobrze wydawane. Wóz
podjeżdża i w kilkadziesiąt sekund Audi jest otwarte jak puszka od
konserw. Widać doskonałe przygotowanie strażaków - żadnego wołania,
żadnego bałaganu - pierwsi strażacy otwieraja panele ze sprzętem,
następni w biegu łapali rozpieraki hydrauliczne, kolejni za nimi węże
ciśnieniowe, a w międzyczasie inni odpalali agregaty. W efekcie czas
przystąpienia do działania to czas dobiegnięcia z kabiny do miejsca
akcji. Gratulacje.
Naprawdę, akcja zrobiła niezłe wrażenie. Dziewczyna ostrożnie została
wyjęta z pułapki i otoczona opieką ratowników.
Szybka akcja Skarżyskiej i Kieleckiej Straży Pożarnej w zasadzie
zakończyła akcję. Przyjazd karetek i zabranie rannych to już w
zasadzie formalność.
Razem z kierowcą BMW zgłaszam sie do policjantów jako świadek, więc
czekamy na przyjazd prokuratora z dochodzeniówką, potem pomiary,
przesłuchanie kierowcy, nas czyli świadków i już po 2 godzinach mogę
jechać dalej.
Jakie wnioski? Moim (i prokuratora zresztą też) zdaniem kierujący Audi
na własne życzenie doprowadził do kolizji.
Raz, olał zakaz wyprzedzania pojazdu sygnalizującego zamiar skrętu w
lewo.
Dwa, olał podwójną ciągłą.
Trzy, olał obowiązek upewnienia się, czy ma miejsce na bezpieczne
wykonanie manewru.
Cztery, kiedy już widział, że ciężarówka wjeżdża na jego pas miast
wycofać się z manewru, na co było możliwe, dalej próbował wyprzedzać.
Przy okazji wyszło, że testy NCAP są o kant d... stłuc. Audi walnęło w
kamień przy prędkości ok. 70km/h - kiedy jechało miało ok. 110 km/h,
hamowanie przed uderzeniem ok. 20m, po uderzeniu w ziężąrówkę jakieś
15 metrów i uderzenie połówkowe prawą stroną w kamień, który się o
jakieś 20 cm przesunął.
Czyli warunki nie tak mocno odbiegające od testowych - ten sam typ
uderzenia, podobna przeszkoda, tylko prędkośc trochę większa. I efekt
- połamana płyta podłogowa, połamany dach, kokpit cofnięty o ok. pół
metra, wnęka na nogi praktyccnie skasowana zupełnie, czyli na równo ze
słupkiem...
Szczeście w nieszczęściu, że na miejscu byli ratownicy.
Tak czy inaczej - polecam uwadze tym, którzy ciągle uważają, że mają
'prawo' wyprzedzać, a sygnalizujący zamiar mają im ustępować. To nei
jest tak. A nauka boli i kosztuje.
Pozdrawiam.
--
___________ (R)
/_ _______ Adam 'Trzypion' Płaszczyca (+48 502) 122 688
___/ /_ ___ ul. na Szaniec 23/70 31-560 Kraków (012) 378 31 98
_______/ /_ http://trzypion.oldfield.org.pl/wieliczka/
___________/ PMS*PJ+S+++P++M+++W--P++X+++L+++B+M+++Z++T-WCB++
-
Re: Smutne konsekwencje wyprzedzania na pałę. | "A" <arturp22@gazeta.pl>
Jakiś debil jechał tym Audi.
Ma za swoje, tylko szkoda pasażerów..........
Użytkownik "Adam Płaszczyca" napisał w
wiadomości news:gfuu73hikppa6qlb35c9et47tggrj65on0@4ax.com...
> Witam!
>
>
> Dzień wczorajszy, około godziny 17:30, DK 7, okolice miejscowości
> Łączna (pomiędzy Skarżyskiem a Kielcami).
> Jadę sobie w stronę Kiels, dojeżdżam do szczytu wzniesienia, przede
> mną zasuwa jakieś małe BMW,a przed nim ciężarówka z przyczepą.
> Prędkość jakieś 80km/h, na jezdni od szczytu wzniesienia jest ok. 200m
> linia jednostronnie przerywana z naszej strony. Za wzniesieniem
> ciężarówka włacza lewy kierunkowskaz i zjeżdża do osi jezdni, widać
> chce zjechać na parking znajdującego się jakieś 300 metrów dalej
> zajazdu 'echa leśne'. Rzucam okiem w lusterko, i zauważam, że do tyłka
> dojeżdża mi dość szybko jakieś srebrne Audi. Cóż, myślę, poczeka sobie
> trochę. BMW przede mną zaczyna zjeżdzać w prawo, co nie dziwi, bo
> ciężarówka zaczyna przekraczać oś jezdni, więc jak wyprzedzac to z
> prawej, miejsca tam jest dość. I wtedy zauważam, że Audi mnie
> wyprzedza po lewej...
> Dalej jak na filmie w zwolnionym tempie - Audi wyprzedza BMW,
> ciężarówka zajęła już połowę lewego pasa i jest na wysokości zjazdu na
> parking, Audi ma jakieś 100 metrów do zjazdu, jednak zamiast hamować
> (na oko ma jakieś 100km/h, spokojnie by zdążył), zjeżdża na pobocze
> chcąc wyprzedzić ciężarówkę, tylko że ta zamyka już cały pas i zaczyna
> zamykać pobocze, dopiero teraz Audi zaczyna hamować ale już jest za
> późno - jest już na wysokości łączenia ciężaróki z przyczepą. W końcu
> Audi wali w okolice przedniego lewego koła ciężarówki, odbija się i
> leci w kierunku parkingu mając na torze jazdy malowniczy głaz ca 1,5 x
> 1,5 x 1,5 m, na którym kończy jazdę...
>
> Oczywiście się zatrzymuję na poboczu, awaryjne, biegnę na miejsce
> zdarzenia. I zdziwwko, bo upłynęło od 'bum' może 30 sekund, a na
> miejscu zastaję ekipę ratowników medycznych. Okazało się, że ekipa z
> Białegostoku wracała skąś i zatrzymali się, aby na stacji obok zajazdu
> zatankować. 5 ratowników ze sprzętem zajmuje się pasażerami Audi, więc
> nie ma co im przeszkadzać.
> Spod maski Audi leci dym, ciężko powiedzieć, czy to tylko z
> chłodzenia, z aut obok biegną ludzie z gaśnicami, z dwóch TIR-ów jakie
> stoją na parkingu kierowcy niosą ciężki sprzęt gaśniczy (20 kilówki),
> Łapię małą gasnicę, odbezpieczam i przez szczeliny w odgiętej masce
> aplikuję kilka dawek proszku. Dym trochę rzednie, ale nie znika, na
> mój nos jednak to tylko chłodzenie. Próbujemy podnieść maskę, ale nie
> poddaje się, więc zostawiam gaśnicę, mówię jednemu z tirmanów żeby
> miał oko na sytuację i biegne do Granady po skrzynkę z narzędziami i
> łom. Łom daje radę masce, odpinam klemę z akumulatora, sprawdzam czy
> nie ma śladu ognia - na szczęście nie ma, więc na tym kończymy. Kajka
> zgarnęła w międzyczasie z Granady trójkąt i ustawiła go kilkaset
> metrów przed miejscem zdarzenia, żeby kierowcy mieli szansę spokojnie
> zahamować.
>
> W tym czasie ratownicy zdążyli wezwać straż pożarną, pogotowie i
> policję.
>
> Z Audi udaje się wyciągnąć dwie osoby - kierowcę i pasażerkę jadącą z
> tyłu. Kierowca ma jedynie złamaną rękę, gorzej z pasażerką -
> prawdopodobnie jechała bez pasów, ma obrażenia głowy i skarży się na
> niedowład i brak czucia w nogach. Niewiesoło to wygląda.
> Z przodu, na prawym siedzeniu zakleszczona jest jeszcze jedna
> dziewczyna. Przytomna, ale nogi ma pokiereszowane, prawdopodobnie
> obydwie golenie złamane, ratownicy podają jej tlen.
> Czekamy na straż pożarną. Pierwsza dociera jednostka OSP z Łącznej
> (niezły czas, jakieś 5 minut), ale nie mają oni sprzętu do cięcia
> karoserii, pada hasło 'akumulator!' odpowiedź - odpięty, strażacy
> sprawdzają co się pod maską dzieje, a ponieważ nic się nei dzieje, to
> uznają, że lepiej zaczekać na zawodową z Kielc i Skarżyska (obydwie
> jednostki jadą), bo zanim oni toporkami i łomami coś zrobią, to
> zawodowi zdążą dojechać i otworzyć auto jak konserwę.
> Faktycznie, ma to sens, dzięki temu ratownicy mogą się zająć ofiarami,
> zaś OSP zabezpiecza miejsce wypadku i kieruje ruchem.
> Pojawia się na miejscu policja, ale nie bardzo mają co robić, więc
> spokojnie czekają aż ratownicy i straż skończy swoje czynności.
> Korzystając z tego przestawiam Granade z pobocza na parking, co
> okazuje się dobrym pomysłem, bo w chwilę później jakiś żądny sensacji
> salesrep tak się zagapił na wypadek, że wjeżdża w tyłek BMW, które
> stało również na poboczu przed Granadą. Gratulacje dla repa...
> Przynajmniej na policję nie muszą czekać, a policja ma zajęcie ;>
>
> Jednostki Straży z Kielc i Skarżyska przyjeżdżają niemal jednocześnie
> (czas dojazdu ok 10 minut) i pokazują, że przynajmniej te pieniądze,
> jakie w podatkach płacimy za tą służbę sa dobrze wydawane. Wóz
> podjeżdża i w kilkadziesiąt sekund Audi jest otwarte jak puszka od
> konserw. Widać doskonałe przygotowanie strażaków - żadnego wołania,
> żadnego bałaganu - pierwsi strażacy otwieraja panele ze sprzętem,
> następni w biegu łapali rozpieraki hydrauliczne, kolejni za nimi węże
> ciśnieniowe, a w międzyczasie inni odpalali agregaty. W efekcie czas
> przystąpienia do działania to czas dobiegnięcia z kabiny do miejsca
> akcji. Gratulacje.
> Naprawdę, akcja zrobiła niezłe wrażenie. Dziewczyna ostrożnie została
> wyjęta z pułapki i otoczona opieką ratowników.
>
> Szybka akcja Skarżyskiej i Kieleckiej Straży Pożarnej w zasadzie
> zakończyła akcję. Przyjazd karetek i zabranie rannych to już w
> zasadzie formalność.
>
> Razem z kierowcą BMW zgłaszam sie do policjantów jako świadek, więc
> czekamy na przyjazd prokuratora z dochodzeniówką, potem pomiary,
> przesłuchanie kierowcy, nas czyli świadków i już po 2 godzinach mogę
> jechać dalej.
>
> Jakie wnioski? Moim (i prokuratora zresztą też) zdaniem kierujący Audi
> na własne życzenie doprowadził do kolizji.
> Raz, olał zakaz wyprzedzania pojazdu sygnalizującego zamiar skrętu w
> lewo.
> Dwa, olał podwójną ciągłą.
> Trzy, olał obowiązek upewnienia się, czy ma miejsce na bezpieczne
> wykonanie manewru.
> Cztery, kiedy już widział, że ciężarówka wjeżdża na jego pas miast
> wycofać się z manewru, na co było możliwe, dalej próbował wyprzedzać.
>
> Przy okazji wyszło, że testy NCAP są o kant d... stłuc. Audi walnęło w
> kamień przy prędkości ok. 70km/h - kiedy jechało miało ok. 110 km/h,
> hamowanie przed uderzeniem ok. 20m, po uderzeniu w ziężąrówkę jakieś
> 15 metrów i uderzenie połówkowe prawą stroną w kamień, który się o
> jakieś 20 cm przesunął.
> Czyli warunki nie tak mocno odbiegające od testowych - ten sam typ
> uderzenia, podobna przeszkoda, tylko prędkośc trochę większa. I efekt
> - połamana płyta podłogowa, połamany dach, kokpit cofnięty o ok. pół
> metra, wnęka na nogi praktyccnie skasowana zupełnie, czyli na równo ze
> słupkiem...
>
> Szczeście w nieszczęściu, że na miejscu byli ratownicy.
>
> Tak czy inaczej - polecam uwadze tym, którzy ciągle uważają, że mają
> 'prawo' wyprzedzać, a sygnalizujący zamiar mają im ustępować. To nei
> jest tak. A nauka boli i kosztuje.
>
> Pozdrawiam.
> --
> ___________ (R)
> /_ _______ Adam 'Trzypion' Płaszczyca (+48 502) 122 688
> ___/ /_ ___ ul. na Szaniec 23/70 31-560 Kraków (012) 378 31 98
> _______/ /_ http://trzypion.oldfield.org.pl/wieliczka/
> ___________/ PMS*PJ+S+++P++M+++W--P++X+++L+++B+M+++Z++T-WCB++
-
Re: Smutne konsekwencje wyprzedzania na pałę. | "Cyprian Prochot" <cyppis@NOSPAMe-koncept.pl>
Użytkownik "A" napisał w wiadomości
news:f5o25h$co7$1@nemesis.news.tpi.pl...
> Jakiś debil jechał tym Audi.
> Ma za swoje, tylko szkoda pasażerów..........
jakis debil nie wycial dluuuuuuuuuuuuuuuugiego cytowanego tekstu, do tego
zostawiajac go POD odpowiedzia....
--
pozdrawiam
Cyprian Prochot
CKMK - Scorpio 2.4 V6 Srebrny Metalic + Alan 28 / RS39 + AT 1700
PMS++PJ S+ p++ M W P++:++ X+ L++ B++ M+ Z+++ T-W- CB++
-
Re: Smutne konsekwencje wyprzedzania na pałę. | Grejon <grejon83@gazeta.pl>
Adam Płaszczyca pisze:
> Z Audi udaje się wyciągnąć dwie osoby - kierowcę i pasażerkę jadącą z
> tyłu. Kierowca ma jedynie złamaną rękę, gorzej z pasażerką -
> prawdopodobnie jechała bez pasów, ma obrażenia głowy i skarży się na
> niedowład i brak czucia w nogach. Niewiesoło to wygląda.
A no właśnie. A ze mnie się swego czasu śmiali że się z tyłu zapinam.
--
Grzegorz Jońca GG: 7366919 JID:grejon@jabber.aster.pl
Szara ReniaM 1.4 E7J PMS-edycja limitowana ;)
-
Re: Smutne konsekwencje wyprzedzania na pałę. | "Robert J." <rob_33@wp.pl>
> Dzień wczorajszy, około godziny 17:30......
Chciało Ci się tyle pisać? Podziwiam samozaparcie ;-).
> Jakie wnioski? Moim (i prokuratora zresztą też) zdaniem kierujący Audi
> na własne życzenie doprowadził do kolizji.
Moim też :-). Jak żył to powinieneś go dobić... Np. gaśnicą...
> Dwa, olał podwójną ciągłą.
To w końcu jaka tam była linia? Bo wcześniej napisałeś że jednostronnie
przekraczalna...
> Przy okazji wyszło, że testy NCAP są o kant d... stłuc. Audi walnęło w
> kamień przy prędkości ok. 70km/h - kiedy jechało miało ok. 110 km/h,
> hamowanie przed uderzeniem ok. 20m, po uderzeniu w ziężąrówkę jakieś
> 15 metrów i uderzenie połówkowe prawą stroną w kamień, który się o
> jakieś 20 cm przesunął.
> Czyli warunki nie tak mocno odbiegające od testowych - ten sam typ
> uderzenia, podobna przeszkoda, tylko prędkośc trochę większa. I efekt
> - połamana płyta podłogowa, połamany dach, kokpit cofnięty o ok. pół
> metra, wnęka na nogi praktyccnie skasowana zupełnie, czyli na równo ze
> słupkiem...
Po pierwsze to nie jesteś w stanie "na oko" stwierdzić prędkości. Oko
potrafi baaardzo oszukać :-). A już między 50 a 70 km/h energia kinetyczna
pojazdu jest ok. 2 razy większa i skutki uderzenia zapenw rażąco większe...
A po drugie dajesz głowę że auto nie było sklejone z dwóch?
> Tak czy inaczej - polecam uwadze tym, którzy ciągle uważają, że mają
> 'prawo' wyprzedzać, a sygnalizujący zamiar mają im ustępować. To nei
> jest tak. A nauka boli i kosztuje.
Ale powoli odpadają dzięki naturalnej selekcji ;-). Tylko nie chciałbym żeby
któryś wylądował na moim aucie...