Dyskusje / sprzedaż samochodu i zachowanie kupców- brak mi słow

  • sprzedaż samochodu i zachowanie kupców- brak mi słow | "mac" <macmanpl@NOSPAMgazeta.pl>
    Czy ktoś z was też miał takowe przykre doświadczenia z debilami ktorzy
    przyjezdzaja kupowac uzywany samochod?
    Przyjechali kupcy ogladac samochod(nie handlarze).
    Auto z powiedzmy nieduzym przebiegiem (jezdzone 14tys km rocznie),
    bezwypadkowe-jesli nie liczyć lakierowanego błotnika w ASO-otarcie pod
    carrefourem, kupione w salonie. Wszystkie dokumenty od samochodu sa, pełna
    dokumentacja.
    Kupcy do mnie z mordą ze cyferki na liczniku nierówno sie układają i ze
    zegar kręcony, że to niemożliwe zeby auto jezdzilo tak mało. Później mi
    wmawia ze tu Panie to boku nie było. Na wszystko jest potwierdzenie z ASO,
    wszystko wpisywane do ks serwisowej(nawet malowanie błotnika), f-ry za
    przeglady itp. Pokazałem klientowi ksiązeczke serwisowa, i reszte papierów a
    nawet sam zaproponowałem wyjazd do dealera na przegląd, to mi klient wmawia
    ze to wszystko jakis przekręt jest. Czy ktoś mi może powiedzieć gdzie
    takich sieją? Auto juz nie młode bo juz ma 8 wiosen.
    W końcu cierpliwość mi sie wyczerpała i powiedziałem zeby jechali do domu bo
    im tego auta nie sprzedam.

    --
    Best regards
    mac


  • Re: sprzedaż samochodu i zachowanie kupców- brak mi słow | "Dysiek" <nie_mam@o2.pl>

    Użytkownik "mac" napisał w wiadomości
    news:ea2geo$8n4$1@inews.gazeta.pl...
    > Czy ktoś z was też miał takowe przykre doświadczenia z debilami ktorzy
    > przyjezdzaja kupowac uzywany samochod?
    >

    Hehe, chyba standard :) Sprzedawalem ostatnio mojego trabanta polo po
    dzwonie za 400 zl (slowonie czterysta). Zadzwonil pan z Warszawy i
    powiedzial, zebym przytwiozl mu go laweta (na moj koszt z Wroclawia -
    zaoferowal 50 zl za benzyne) to moze go kupi :) Wiekszosc ludzi to idioci i
    trzeba sie do tego przyzwyczaic.

    Dysiek


  • Re: sprzedaż samochodu i zachowanie kupców- brak m | "pejurek" <jp@qq.rq>
    Człowiek podpisany jako "Dysiek" napisał:
    > Użytkownik "mac" napisał w wiadomości
    > news:ea2geo$8n4$1@inews.gazeta.pl...
    >> Czy ktoś z was też miał takowe przykre doświadczenia z debilami ktorzy
    >> przyjezdzaja kupowac uzywany samochod?
    > Hehe, chyba standard :) Sprzedawalem ostatnio mojego trabanta polo po
    > dzwonie za 400 zl (slowonie czterysta). Zadzwonil pan z Warszawy i
    > powiedzial, zebym przytwiozl mu go laweta (na moj koszt z Wroclawia -
    > zaoferowal 50 zl za benzyne) to moze go kupi :) Wiekszosc ludzi to
    > idioci i trzeba sie do tego przyzwyczaic.

    Oj tam od razu większoœć.
    W końcu tylko jeden się znalazł, który chciał 400 złotych dać na Trabanta i
    do tego po dzwonie.


    --
    pozdrawiam

  • Re: sprzedaż samochodu i zachowanie kupców- brak mi słow | "Dysiek" <nie_mam@o2.pl>

    > Oj tam od razu większoœć.
    > W końcu tylko jeden się znalazł, który chciał 400 złotych dać na Trabanta
    > i do tego po dzwonie.
    >

    Trabant poszedl po niecalych dwoch tygodniach :) Sprobuj tak szybko sprzedac
    swoje auto.

    Pozdrawiam
    Dysiek


  • Re: sprzedaż samochodu i zachowanie kupców- brak mi słow | "stefan" <jakubt@wp.pl>
    >
    > Trabant poszedl po niecalych dwoch tygodniach :) Sprobuj tak szybko
    sprzedac
    > swoje auto.

    Ja sprzedałem swoje po 6h od wystawienia na oto-moto :) Ale to OT.
    Fakt - dzwonią ludzie parapety, baa nawet ten któremu sprzedawałem oglądanie
    zaczął (ojciec do syna) od "zobacz, masło na zderzakach gratis..."


  1 2 3 4 5 6  

Podobne