-
Wypadek mojego kumpla - ciekawostka :) | "Jakub Szelag" <jszelag@gmail.com>
Witam,
Opowiem Wam jaki ciekawy wypadek/przypadek mial mój kumpel pare dni
temu.
Kumpel od niedawna jezdzi na moto. Kupil GSXF'a 600 (jajko)
Pewnego dnia (pare dni temu) jechal chyba ul. Królewska w Krakowie,
toczyl sie moze 50km/h moze mniej... jechalo przed nim jakies
autko.
Dojezdzali do skrzyzowania, auto zaswiecilo prawym migaczem,
kumpel chcial je smignac z lewej strony, gdy nagle autko skrecilo
w jego strone!
Moto pchnelo, kumpel stracil panowanie i wyglebil, troche go
przeturlalo, ale generalnie nic mu sie nie stalo a moto (co sie
potem okazalo) byl tylko troche zarysowany.
Kumpel sie troche wystraszyl i w kurzyl sciagnal kask i
rekawice i leci do tego samochodu, w tym momencie jak od podbiega z
auta wysiada babka i przerazona macha rekami i wola "Ja Pana bardzo
przepraszam, bardzo przepraszam, mnie sie to czesto zdarza" :D
i kumpla totalnie zamurowalo, wlepil w nia galy i tak zostal...
babka wsiadla do auta i pojechala.
On nawet slowa nie wykrztusil, dopiero jak nerwy mu odpuscily to
zalapal, ze nawet numeru rej. nie ma...
Generalnie nic nikomu sie nie stalo, a kumpel ma kase i wsumie nawet
olal cala sytuacje...
jaja... :) uwazajcie na siebie ! :)
Pozdrawiam,
Jakub.
-
Re: Wypadek mojego kumpla - ciekawostka :) | "BartZX" <zetx@gazeta.pl>
Klaniam sie,
Ja tylko chce uczulic na uwazne przejezdzanie przez
skrzyzowania. Dwa razy w ciagu ostatniego miesiaca
bylem swiadkiem nastepujacego zdarzenia:
Stoje na skrzyzowaniu - mam czerwone swiatlo,
razem ze mna stoi sznur samochodow. W pewnym
momencie (jeszcze na CZERWONYM) jeden z
samochodow rusza i przejezdza przez skrzyzowanie!!!
(zielone wlaczylo sie po 6-8 sekundach pozniej)
BTW - dogonilem jednego z nieuwaznych kierowocow
na nastepnym skrzyzowaniu i powiedzialem, ze przejechal
poprzednie przy czerwonym swietle. Byl mocno zdziwiony.
Nie wiem jak to tlumaczyc - daltonizm?
(nie bylo ostrego slonca podczas tych 'incydentow')
Uwazajcie na siebie!
Pozdrawiam,
--
BartZX (Wawa/Lodz)
Bandit 600N (czerwony)
-
Re: Wypadek mojego kumpla - ciekawostka :) | "Revolution" <scarabeo1@wp.pl>
A na którym skrzyżowaniu to było?
Na niektórych duzych rondach w stolicy są sygnalizatory w dwóch
rzędach. Zapala się zielone żeby Ci co są na rondzie mogli z niego
zjechać a dopiero po kilku sekundach zapala się zielone dla tych co
chca na rondo wjechać. Tak jest np przy Rotundzie.
Byc może driver który wjeżdżał na rondo spojrzał na ten drugi
sygnalizator i ruszył gdy tam zapaliło się zielone a nie
zobaczył,że dla niego jest jeszcze czerwone.
Sam kiedys odjeb..em taki numer. Na szczęście nikt nie leciał z boku
bo byłoby kiepsko.
Seraphin
-
Re: Wypadek mojego kumpla - ciekawostka :) | Pawel Andziak <ganda@ganda.pl>
Revolution napisał(a):
> A na którym skrzyżowaniu to było?
> Na niektórych duzych rondach w stolicy są sygnalizatory w dwóch
> rzędach. Zapala się zielone żeby Ci co są na rondzie mogli z niego
> zjechać a dopiero po kilku sekundach zapala się zielone dla tych co
> chca na rondo wjechać. Tak jest np przy Rotundzie.
> Byc może driver który wjeżdżał na rondo spojrzał na ten drugi
> sygnalizator i ruszył gdy tam zapaliło się zielone a nie
> zobaczył,że dla niego jest jeszcze czerwone.
> Sam kiedys odjeb..em taki numer. Na szczęście nikt nie leciał z boku
> bo byłoby kiepsko.
Na nowym skrzyżowaniu Wołoska/Marynarska/Rzymowskiego/Wilanowska jest
tak samo. Już widziałem jak ludzie ruszali na nie swoim zielonym
--
ganda
Yamaha FZR 1000 Exup '92
Piaseczno
-
Re: Wypadek mojego kumpla - ciekawostka :) | "Jakub_Szeląg" <jszelag@gmail.com>
Revolution napisał(a):
> Byc może driver który wjeżdżał na rondo spojrzał na ten drugi
> sygnalizator i ruszył gdy tam zapaliło się zielone a nie
> zobaczył,że dla niego jest jeszcze czerwone.
> Sam kiedys odjeb..em taki numer. Na szczęście nikt nie leciał z boku
> bo byłoby kiepsko.
Tak samo jest na Rondzie Czyżyńskim w Krakowie, przyznam się że
kiedyś też się zagapiłem i też tak zrobiłem (na światłach od
strony wyjazdu z Carrefour). Teraz już bardziej uważam na rondach.
Całe szczęście też wszyscy wtedy jeszcze stali...
Pozdrawiam,
Jakub.