Dyskusje / wypadek w Łodzi

  • wypadek w Łodzi | arphik@tlen.pl
    Jako nowy na grupie przedstawiam się nieco: Arek 40-latek, do 21:45
    06.06.2007 r. jeszcze na VFR 750, którą dwa tygodnie temu kupiliśmy z
    bratem. Na jednośladach jeżdżę od 15 roku życia z przerwami. Tego
    posta piszę niestety w smutnym momencie. Wczoraj wieczorem na
    Strykowskiej mój brat rozbił się VFR-ką na kolejnym katamaraniarzu,
    który nie zauważył motocyklisty jadącego zgodnie z przepisami (z
    prędkością właściwą dla terenu zabudowanego, w przeciwnym
    razie .... ). Facet wyjechał z bocznej ulicy na Strykowską w okolicach
    stacji benzynowej za zajazdem Na rogach. Efekt: dziewczyna - otwarte
    złamanie nogi, brat - złamanie uda, miednicy, żebra, odma płuca i
    stłuczenie płuca - jest na OIT, najbliższe godziny zdecydują o życiu,
    kierowca samochodu z lekkimi obrażeniami również zawieziony został do
    szpitala.
    W trakcie hamowania mój brat zablokował najpewniej tylne koło,
    motocykl "stanął" w poprzek i bokiem uderzył w samochód. Może gdyby
    poczytał "Motocyklistę doskonałego"(którą to książkę mu podsuwałem)
    nie użyłby tylnego hamulca i zdołałby wyhamować na tyle żeby ominąć
    samochód, może uderzyłby z mniejszą prędkością, może ... . Ma
    niewielkie doświadczenie na jednośladzie ... nie zaliczył drobnych
    upadków, które uczą pokory, od razu dostał z grubej rury.
    Całe to moje pisanie ma tylko jeden cel: przypomnieć Wam o BHP na
    motorze w nadziei, że wzbudzę odrobinę refleksji i komuś to uratuje
    zdrowie lub życie. Stosujcie zasadę braku zaufania i nie dajcie się
    ponieść stadu koni mechanicznych. Policja w raporcie napisała, że
    wina jest po stronie kierowcy samochodu i cóż z tego? Cierpienie i
    walka o życie są tylko udziałem motocyklisty i jego pasażerki.
    Pozdrawiam wszystkich prawdziwych motocyklistów, uważajcie na siebie
    podwójnie - za siebie i za tych "zagapionych".

  • Re: wypadek w Łodzi | robertbig <robertbig@wp.pl>
    On 7 Cze, 02:37, arp...@tlen.pl wrote:
    >
    > W trakcie hamowania mój brat zablokował najpewniej tylne koło,
    > motocykl "stanął" w poprzek i bokiem uderzył w samochód. Może gdyby
    > poczytał "Motocyklistę doskonałego"(którą to książkę mu podsuwałem)
    > nie użyłby tylnego hamulca i zdołałby wyhamować na tyle żeby ominąć
    > samochód, może uderzyłby z mniejszą prędkością, może ... .

    Bardzo współczuje bratu. Bo tylko to udo, bedzie go kosztowało 1.5
    roku leczenia.
    Ale ....., nie opowiadaj bradni o hamulcach na forum. Zwłaszca o
    tylnym. I z pasażerem...
    Gdyby potrafił zapanować (jeżdzić ) duzym motocyklem to skutki były by
    zapewne inne..
    Poza tym Ty sam , nie potrafiłeś powstrzymac brata ? Przemówic mu do
    rozsądku . Albo ocenic jego umiejętności pod katem , a co bedzie gdy
    nagle ...?
    Dałeś stary ciała. Teraz próbujesz naprawic bład.
    To sie liczy . Wielu taka sytuacja powstrzyma od błędnych wyborów.
    Ale nie wprowadzaj w bład.

    Oczywiście bratu i jego dziewczynie życze jak naszybszego powrotu do
    zdrowia.
    Współczuje im . Los doświadzczył ich zbyt surowo....

    Pozdr.
    Robert 40 latek. Od 15-tego roku na motocyklu.
    --
    Big

  • Re: wypadek w Łodzi | KLOSZ <konradkiUSUN_TO@wp.pl>
    Przykra sprawa.
    Trzymamy kciuki, niech brat sie zbiera do kupy jak najszybciej - tego
    zyczymy.

    Klosz&Co.

  • Re: wypadek w Łodzi | "Ireneusz Dyła" <idyla@opole.gddkia.gov.pl>

    Użytkownik "robertbig" napisał w wiadomości
    > Poza tym Ty sam , nie potrafiłeś powstrzymac brata ? Przemówic mu do
    > rozsądku . Albo ocenic jego umiejętności pod katem , a co bedzie gdy
    > nagle ...?
    > Dałeś stary ciała. Teraz próbujesz naprawic bład.
    > To sie liczy . Wielu taka sytuacja powstrzyma od błędnych wyborów.
    > Ale nie wprowadzaj w bład.

    A co Ty w sedziego bawisz zza klawiatury?. Taki jestes wiracha, ze
    nigdy w nic wydzwoniles? Jezeli tak to gratualcje, a jezeli nie to nie
    znaczy ze Twoje doswiadczenie zapewni Ci 100% bezpieczeństwa
    Jestesmy dorosli i nikt nikomu nie powinien sie wpierdalac z takimi
    ocenami.

    Do Arka: to byl nieszczesliwy wypadek, ktory moze przydarzyc
    sie kazdemu. Brat zdecydowal, troche sie podrapal, wyjdzie z tego,
    bedzie madrzejszy.
    Ja swojemu bratu tez kupilem motocykl, tez jest zielony mimo,
    ze starszy o 9 lat i tez sie o niego boje, ale to nie znaczy, ze jestem
    za niego odpowiedzialny.
    Wracajac do doswiadczenia, to swoje moglbym w poniedzialek sobie
    w dupe wsadzic, gdyby nie uprzejmy kierowca TIR-a, ktory
    w konkretnym deszczu przy moich 140km/h na "gierkowce" postanowil
    wyjechac na lewy pas i wyprzedzic swojego kolege, mnie spowalniajac
    przy okazji do 70 km/h. To bylo na prostej, a dalej byl ostry luk
    w prawo, a na luku wlasnie przed momentem wypierdolil sie inny
    TIR wyladowany cementem. Przejechalem z latajaca dupa ledwo
    20km/h...a mialem plan zeby ten winkiel wziac 110km/h. No, to
    tyle o planowaniu.
    --
    Pozdrawiam
    Irek - 41 lat
    GSX 1300 R '00


  • Re: wypadek w Łodzi | Captor <marek.lodyga@wp.pl>
    Dnia Thu, 07 Jun 2007 10:14:53 +0200, Ireneusz Dyła
    napisał:

    >
    > A co Ty w sedziego bawisz zza klawiatury?. Taki jestes wiracha, ze
    > nigdy w nic wydzwoniles? Jezeli tak to gratualcje, a jezeli nie to nie
    > znaczy ze Twoje doswiadczenie zapewni Ci 100% bezpieczeństwa
    > Jestesmy dorosli i nikt nikomu nie powinien sie wpierdalac z takimi
    > ocenami.

    Poza tym z opisu wynika, że było wymuszenie wiec o co chodzi? Motocyklista
    jechał tak jak mu pozwalało doświadczenie, a pewnych rzeczy nie da się
    uniknąć, do tego stres robi swoje. Szczególnie nagłe, awaryjne hamowanie
    podczas spokojnej przejażdżki... Nie ma co gdybać. Poza tym - nawet jeśli
    nie potrafił bardzo dobrze jeździć - to przecież jakoś musi się tego
    nauczyć.

    --
    Pozdrawiam!
    Captor + Nowa WFM 125 + KTM
    www.captor.prv.pl Turstycznie zapraszam!

  1 2 3 4 5  

Podobne